Emilka
Jestem EMILKA. Byłam bardzo ciekawa Świata i jako pierwsza opuściłam brzuszek mamusi. Miało to miejsce 15 lutego o godz. 4:45 w Poznańskiej Klinice. Ważyłam zaledwie 600 g i bardzo długo walczyłam o pozostanie na tym pięknym świecie. Było już ze mną bardzo źle, cały mój maleńki organizm był zakażony, miałam krwawienie do centralnego układu nerwowego i szereg innych dolegliwości, zostałam nawet ochrzczona z „wody”, ale dzięki staraniom lekarzy i pielęgniarek oraz Waszej modlitwie pozostałam przy życiu.
Przez prawie pięć miesięcy byłam sztucznie wentylowana i miałam częste niedotlenienia tak jak całe moje rodzeństwo. Obecnie jestem już w domku z rodzicami (po prawie półrocznym pobycie w szpitalu) ale moje kłopoty zdrowotne się nie skończyły. Mam ogromne problemy ze wzrokiem, lekarze twierdzą że nigdy nie nauczę się czytać ani pisać, ciągle musze być rehabilitowana zarówno ruchowo jak i oddechowo. Pani rehabilitantka złości się na mnie że nie nawiązuje kontaktu wzrokowego. Bardzo często nie mam apetytu i dlatego ciągle jestem najmniejsza. Rodzice mówią o mnie że jestem strasznym urwiskiem i złośnikiem.
Kamilka

Ja mam na imię KAMILKA. Przyszłam na Świat o godz. 4:46. Byłam niezłym grubaskiem, bo ważyłam 840 g i tak mi już zostało. Jako pierwsza zaczęłam samodzielnie oddychać i jako pierwsza po 4 miesiącach (razem z Majką) wróciłam do domu. Ja również miałam laserową operację na oczkach. Muszę szybko zdrowieć i nabierać sił, aby móc cieszyć mamusię i tatusia. Bardzo potrzebuje zabawy z rodzicami, lecz oni nie zawsze mają dla mnie wystarczająco dużo czasu. Jako że urodziłam się bardzo wcześnie mam wiele problemów z prawidłowym rozwojem i wymagam rehabilitacji.
Karolek
Ja jestem KAROLEK – jako jedyny chłopczyk w całej tej gromadce. Podobnie jak Kamilka urodziłem się o godz. 4:46 i na pewno będę się z nią sprzeczał kto jest starszy. Po urodzeniu ważyłem 810 g. Jestem bardzo chory i musiałem przejść kilka poważnych operacji. Siedem razy poddawany byłem ogólnemu znieczuleniu. Miałem ogromne problemy z oddychaniem, pół roku przebywałem w różnych szpitalach bo nie mogłem samodzielnie oddychać a do tej pory mam częste spadki saturacji, Niestety nigdy nie będę mógł Was zobaczyć na własne oczka. Potrzebuję intensywnej rehabilitacji oraz bardzo dużo czasu aby nabrać sił i zdrowia. Zostałem ochrzczony z „wody” – podobnie jak Emilka. Mam bardzo poważną chorobę płuc i nawet teraz kiedy mam już prawie rok mam duże problemy z oddychaniem.
Maja
Ja mam na imię MAJA. Przyszłam na świat o godz. 4:47 i ważyłam 710 g. Wszyscy o mnie mówią, że jestem strasznym leniuszkiem, ale to nie prawda bo ja się bardzo staram. Miałam jedną operację na oczka. Uwielbiam leżeć na brzuszku. Teraz jestem bardzo ruchliwa i ciekawa świata. Wiem ze musze szybciutko rosnąć i nabierać sił aby móc pomagać rodzicom w opiece nad moimi siostrzyczkami i Karolkiem. Ja także potrzebuję stymulacji ruchowej i staram się jak tylko mogę (choć nie zawsze mi to wychodzi) szybko rosnąć i zdrowieć.
Wiktoria

Ja mam na imię WIKTORIA. W brzuszku mojej mamy było mi bardzo wygodnie i dlatego przyszłam na świat ostatnia o godz.4:48 i ważyłam 670 g. Miałam operacje na serduszko i jak całe moje rodzeństwo laser oczu. Mam bardzo poważnie uszkodzony nerw wzrokowy i przez to są nikłe szanse abym mogła zobaczyć mamusię i tatusia. Trudno jest mi poznawać otaczający mnie świat a moi rodzice nie zawsze maja dla mnie wystarczająco dużo czasu.
To my rodzice Kasia i Grześ
Bardzo boimy się o dalszy los naszych dzieci. Ich prawidłowy rozwój jest wielką niewiadomą, dlatego musimy skupić się na intensywnej rehabilitacji i specjalistycznej opiece medycznej. Karolek nigdy nie będzie widział a dwie dziewczynki maja bardzo poważnie uszkodzony wzrok. Nasza sytuacja materialna w związku z narodzinami pięcioraczków w obecnej chwili jest ciężka. Nasze dzieci wymagają specjalistycznej rehabilitacji, kosztownych wizyt u specjalistów lekarzy a prawdopodobnie w niedalekiej przyszłości czekają je kolejne skomplikowane operacje. Zapewnienie naszym dzieciom codziennej domowej pielęgnacji również przerasta nasze możliwości (maleństwa zużywają od 50-70 pieluszek dziennie, całą masę różnych lekarstw, duże ilości specjalnego pokarmu dla niemowląt itp.). Bez pomocy wielu życzliwych osób obawiamy się, że nie podołamy temu wyzwaniu.